O Katie Byron można by napisać wiele. Jeśli słyszysz to nazwisko po raz pierwszy, a doszedłeś do punktu, w którym powtarzające się i destrukcyjne schematy wypłynęły na powierzchnię pozwalając ci się dostrzec to koniecznie posłuchaj, co możesz z nimi zrobić. Katie ma moc uzdrawiania. Nie dlatego, że przykłada ręce do telewizora, a Ty czerpiesz z nich tajemnicze fluidy wierząc, że przenikają Cię na wskroś i leczą najgłębsze rany, ale dlatego, że ona zadaje po prostu odpowiednie pytanie. Właściwie to cztery pytania, które działają jak matryca. Przykładasz do niej każdą bolesną myśl i przekręcasz zamek sejfu tylko sobie znanym szyfrem. Tylko tyle i aż tyle.

THE WORK to system czterech pytań, które mogą uratować cię przed swoistą autozagładą. Jedyne, co musisz zrobić to bazując na swoich odczuciach sformułować zdanie, które nie daje ci spokoju, lub siedzi głęboko w środku i nie daje o sobie zapomnieć. To nie musi być skomplikowane i zbyt ciężkie. Na początek można zacząć od rzeczy, które utrudniają nam codzienne funkcjonowanie w spokoju, np. „sąsiad jest niemiły”, „Obwiniam męża/żonę za brak czasu”, „czuję, że on/ona o mnie nie dba”, itd. Następnie odpowiedzieć po kolei na cztery pytania:

  1. Czy to prawda?
  2. Czy jesteś absolutnie pewny i przekonany, że (tu wstawiasz swoje zdanie) jest prawdą?
  3. Jakbyś się czuł/a bez myśli, że (tu wstawiasz swoje zdanie)?
  4. Jak możesz odwrócić swoje zdanie?

Na każde pytanie odpowiadasz ze skupieniem. Najlepiej zapisywać odpowiedzi, ale same zadawanie tych pytań w oparciu o nasze bazowe stwierdzenie już przynosi wyczuwalne rezultaty. Nabierasz dystansu do swoich myśli. Nagle dostrzegasz, że twoja myśl to nie ty i że możesz obejrzeć ją z nieco innej strony niż wtedy gdy biernie odtwarzasz ją w sobie zupełnie nie oddzielając jej od reszty, a już na pewno nie dostrzegając jej w maszynerii umysłu. Czasami pomaga samo sformułowanie myśli wywołującej w nas żal, gniew czy ból. Nagle ona zostaje nazwana, po czym wzywasz ją do tablicy – „czy to prawda?” Zapytaj głośno, nie bój się. Czy to prawda? Czy jestem absolutnie pewny, że to jest prawda? Jeśli w twoim zdaniu pojawiło się stwierdzenie, że ktoś „nigdy” albo „zawsze” coś robi to postaraj się przypomnieć sobie choć jedną sytuację, gdy tego nie zrobił lub też zrobił inaczej. Szukaj tak długo aż znajdziesz i wtedy zadaj ponownie to pytanie.

Drugie pytanie przenosi nas o krok dalej, bo czy możemy być absolutnie pewni czegokolwiek? Czy możemy być absolutnie przekonani, że inna osoba na pewno tak ma, albo tak czuje, albo taka jest, a już tym bardziej zawsze lub też nigdy? Na tym etapie zazwyczaj nasze przekonanie zaczyna pomału pękać tu i ówdzie, dzięki czemu mogą przebić się pierwsze delikatne, ale widoczne promienie światła. Trzecie pytanie daje ci możliwość do krótkiego doświadczenia jakby to było gdybyś nie musiał targać ze sobą ciężaru tej konkretnej myśli. Ile więcej radości i lekkości zagościłoby w twym życiu. Światło przebija się coraz bardziej i bardziej. Uczucie ulgi. Odwrócenie swego stwierdzenia to już wisienka na torcie. Nagle okazuje się, że to nie ktoś o ciebie nie dba, ale ty sam tego nie robisz, że to nie on/ona/ono ale ty i zawsze ty. Piękny to moment, choć wymagający otwarcia nie tylko umysłu ale też serca.

Katie Byron w sieci jest pełno. Znajdziesz indywidualne sesje, relacje z warsztatów grupowych, krótkie przesłania tematyczne i wielogodzinne wykłady. To, co zamieszczamy poniżej to zapis jej wizyty w zakładzie karnym. Chwytające za serce rozmowy ze skazańcami owocują dogłębną autoanalizą. Sposób bycia tej doświadczonej terapeutki, kobiety, człowieka jest tak szczery i kochający, że rozpuści każdą przeszkodę napotkaną na drodze. Bardzo dobrze patrzy się na ludzi, którzy wyciągają wnioski z popełnionych błędów. Lubię myśleć, że tego typu działalność rozprzestrzeni się i dostęp do siebie uzyskają nie tylko przedstawiciele klas wyższych, których stać na drogie terapie, ale również ci najbiedniejsi i ci, którzy zamknięci w więzieniach na całym świecie wcale się w nich nie resocjalizują lecz nieprzerwanie napędzają koło przemocy z braku innej perspektywy i możliwości dostrzeżenia przyczyn we własnym myśleniu. Nie popadając w ukryte poczucie wyższości, że „oni to mają nad czym myśleć, a my nie”, polecamy obejrzeć ten film raczej z podejściem, że „jeśli ludzie w zamknięciu dochodzą do takich wniosków, to do jakich można dojść na wolności”?

By |2021-01-28T13:48:46+01:0028 stycznia, 2021|blog|