Na samym środku naszej dzikiej łąki rośnie urzekająca samotnica o lśniacej srebrzystej koronie. To biała topola. Jakiś czas temu badał ją zaprzyjaźniony dendrolog i stwierdził, że jest martwa i z pewnością niedługo runie. Minęły trzy lata, a ona każdego roku wypuszcza nowe liście, które jesienią zamieniają się w połyskujący w promieniach słonecznych skarb. Nawet nie będę próbować opisywać efektu jaki osiąga, bo traciłabym czas… lepiej go odczuć, np. jedząc posiłek w jej towarzystwie, co rusz zerkając na taniec błyszczącej korony. Jest takie miejsce w ciele, które ewidentnie reaguje wówczas na tą istotę 💚
Przyglądamy się jej od dłuższego czasu. Nie wierzymy, że jej czas dobiegł końca. Stanowi centralny punkt w biorezydencjyjnej fototapecie i właśnie teraz, w jesienne słoneczne dni podczas festiwalu kolorów ma swoje 5 minut. To chyba jedyne drzewo które zamiast się złocić – srebrzy się. Czy to nie jest idealny malarski temat?🍂🌳🍃

By |2019-12-01T11:36:37+00:00Październik 15th, 2019|blog|